BLUES

Nie ma to jak taby z pierwszej ręki. Sto lat czekałam i się doczekałam. Znalazłam Elę Mielczarek na Myspace i poprosiłam ją o taby do "Hotel Grand".

Od trzech dni tłukę ten kawałek razem z płytą i powiem szczerze, że nawet chwyty barowe polubiłam. Jeszcze rok temu cisnęłabym to w kąt. Śpiewanie jeszcze trochę mi się rozłazi…, ale daję sobie jeszcze dwa dni i będę wyła jak trzeba. Nie wiem jak to wytrzymają domownicy. Miłosz proponuje granie z metronomem. HA! Wiem wprawdzie co to jest, ale jak mi kiedyś włączył i kazał grać, to tak mnie to uporczywe pikanie rozpraszało, że zapomniałam jak kawałek idzie. On wali w bębny z metronomem w uchu, ćwiczy namiętnie i ma efekty. Ja jestem uparta jak osioł i jest jak jest. Gram bo lubię. Na scenę nie wyjdę nigdy, bo nasrałabym w zbroję.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*