Zachciało mi się…

Zachciało mi się sesji zdjęciowej z takim jednym gościem co to chodzi jeszcze do szkoły. Lubię fotografować miłych, inteligentnych i przystojnych facetów. Nie potrafię za to zupełnie robić fotek kobietom. No może z wyjątkiem Kasi.

W ferie Artur miał prowadzić zajęcia, jak żadnego roku. Pierwszy tydzień ferii, od poniedziałku do czwartku. Zrobiliśmy studio ze sprzętem z ALMY w poniedziałek. Na wtorek umówiłam się z modelem. Nie spałam całą noc z emocji bo Artur powiedział, że to tylko moja sesja i żebym się przygotowała. Ledwo żywa z rana napichciłam moim panom różności, a potem z plecakiem ciuchów i gitarą ruszyłam do studio. Model zjawił się punktualnie, także z torbą ciuchów…, a w studio? W studio tłum. Dziesięć obiektywów i tylko jedne "sanki". Tłum obojga płci z zaciekawieniem przyglądał się przygotowaniom do sesji. Ponieważ już wcześniej przeprowadziłam dłuższą rozmowę z modelem, żeby nie był spięty i żeby wiedział co go czeka, zaczęliśmy zdjęcia próbne. Od razu zaznaczyłam, że kto chce wziąć udział w sesji to musi czekać na swoją kolej bo lampy nie wytrzymają. Ale jak zaczęłam, to nikt nie czekał. Był taki bałagan, że to ja odpuściłam, a Artur kierował ruchem. Gnoje świetnie się bawiły. W końcu to dla nich były te zajęcia.

Postanowiłam uzbroić się w cierpliwość. Co godzina zmiana dekoracji i pierwsze fotki robiłam ja, ą potem była wolna amerykanka. Zajeździliby mi modela, tym bardziej, że poprzedniego dnia był na imprezie i zwierzył się z nieświeżych odczuć. Butelka wody "Kinga Pienińska", zielona herbata i co godzina przerwa na fajka i przetrwaliśmy piec godzin jazdy bez trzymanki. Na koniec były PIETY. Model bez koszuli w ramionach ochotniczek z zajęć…, No i doigrałam się. Jedna z panien ochotniczek nie wspomniała, że posiada już obiekt, który zapewne tuli od czasu do czasu, a model nie omieszkał wkleić swoich z nią zdjęć na Naszą Klasę i świat się dowiedział . Ja także się dowiedziałam. Wczoraj wracałam z buta z misji jaką powierzył mi Miłosz i spotkałam gościa z Per Se, który w partyzanckiej tajemnicy opowiedział mi, że model dostał ostrzeżenie. Znowu nie spałam całą noc. Pamiętam dobrze jak załatwia się takie sprawy w szkole. Najlepiej gdzieś na uboczu. Z dala od ludzkich oczu, do krwi. Czekam na jakiś telefon, bo sama, związana tajemnicą, nie mogę interweniować. A Marcin mnie ostrzegał, żebym nie bawiła się z obcymi  dziećmi, bo to niebezpieczne.

Kto choć trochę w Boga wierzy, niech pomodli się czasem za mą grzeszną dusze i za tego Gnoja, co go lubię, bo szkoda by była wielka cierpieć jemu za moje winy.

W maju robię plakat do jego sztuki.

Wspomnę jeszcze, że w przyszły czwartek robię sesje Kasi, a Paweł niedawno wspominał o jakiejś lasce, której robili razem z Marcinem sesję w Pgfie. Miała to być sesja płytowo – plakatowa. Panienka nie dość, że przyszła nie umalowana, nie uczesana to wymagała jeszcze sporej gimnastyki w fotoszopie. Marcin wprawdzie o siebie dbać potrafi, ale makijażu zrobić, nie zrobi. Paweł pewnie patrzył na nogi i na to co pomiędzy. Nie fryzjer, sam goli się na zapałkę. Czuję, że będę miała sporo roboty, bo sesja raczej nieudana. W każdym razie chłopaki nie chwalili się fotkami.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*