Pandemia

Z powodu panującej grypy mój wyjazd do Królestwa został przełożony. Będziemy w kontakcie, jak pluskwy. Na razie rozglądam sie jeszcze z nadzieją po swoim podwórku, a bilans coraz gorszy. Dziś mam dostać odpowiedź od Artura w sprawie pracy. Nie ma jak znajomości.

Na brak zajęć nie narzekam, jednak, bo to i święta tuż tuż i wymieść z kątów trzeba. To standard, jak co roku. Oprócz tego nowe zajęcia w Małachowiance z fotografii otworkowej. Trochę za późno bo mało światła ale od czego jest glowa, od myślenia. Krajobrazów i portretów będzie czas narobić latem. LUKSOGRAFIA to jest to co można robić zimą, żeby szare komóry nie oszalały.

Poza tym wypasione studio w Almie u Zielińskich. Prowadze dyskretne rozmowy z pewnym przystojnym człowiekiem, żeby zaciągnąć go w to podejrzane miejsce i postrzelać lampą w jego wielkie niebieskie oczeta. Napaliłam się na to studio, bo jakieś dwa miesiące temu był u nas Pan Josef Talasz i pokazywał wykonane przez siebie portrety. MHM…, moge tylko westchnąć…, ale nie poddam się. Jeśli mój "APOLLO" się zgodzi, to go "wykorzystam".

Dziś wybieram zdjęcia na wystawę "ROCK METAL GRUNGE i trochę REGAE"(podkreśliło! Nie wiem jak to się pisze). To bedzie duża wystawa. Mariusz nieuchwytny bo zastępuje dyra w teatrze, a w niedzielę  premiera w PER SE. Jedna z trzech zresztą, jeszcze w tym roku.

Mój 'traktat o czarownicach" leży w kawałkach. Troche na papierze, trochę w komputerze… i pewnie trochę jeszcze w głowie, skoro pamiętam o nim.

A moi Idole już w LAS VEGAS. U siebie. Fani na stronie internetowej chcą zrobić botlega z koncertu. Niegrzeczne dzieci. Nie słuchają jak im się mówi: "NIE NAGRYWAJ BO NIE WOLNO". Nagrywali telefonami. Kiepska jakość jak na botleg. No ale pamiątka jest. Na zawsze. Na wieki wieków……..Pokazuję język 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*