***

Znajoma wyciąga mnie dziś do stolicy. Ma jakieś spotkanie i koniecznie chce,żebym tam była. Nie chce mi się jechać ale z drugiej strony jakieś urozmaicenie. W domu znowu szpital. Nie chcę robic za pielęgniarkę. Mama w szpitalu…

Dociągam sprawę pracy w Anglii. Rozmowy w toku. Praca od stycznia. Zdążę zrobić wystawę, ale z akredytacji nici. Trzeba zrobić tak samo jak na Pearl Jam. Mały kompakt w majtki i blizko sceny. Uwielbiam takie akcje. Musze też załatwić sobie nocleg bo inaczej czeka mnie włuczęga po mieście przez całą noc…A może ktoś będzie jechał akurat.

Mama chce mnie zatrzymać w kraju i wymyśla jakieś rozmowy z kolezankami po fachu. Na stare lata załancza jej się pozytywne myślenie.

Miłosz biadoli, że jak wyjadę (na pół roku), to nie bedzie fajnie. Szuka sobie dalej pracy w Warszawie i mimo zdolności programistyczno-elektroniczno-informatycznych jakoś ciężko mu to idzie. Nawet mieszkanie załatwił i chyba zrezygnuje. Szkoda. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*