REAGELAND

Nareszcie mogę spokojnie usiąść do kompa. Kasia w Norwegii, Miłosz nareszcie zdrowy poszedł do pracy…, no i komputer uleczony. Reanimacja trochę trwała. Trochę się nawyrabiało przez ten czas kiedy nie pisałam. Po pierwsze Reageland, dwudniowa impreza na plaży w kolorach żółto-zielono-czerwonych ale nie tylko. Było kilka irokezów no i festiwal dredów. W tym roku weszłam za darmo jako media foto razem z Jackiem i Pawłem. Kasia powiedziała, że nie chce. Jacek zwątpił trochę jak usłyszał próby. Twierdził, że za głośno jak dla niego. Paweł chciał za to przywieść rodzinę. Nie komentowałam tego tylko Jackowi kupiłam stopery. Paweł miał sto milionów pytań jak małe dziecko, jak jego syn Filip. Na wszystkie odpowiedziałam cierpliwie i impreza ruszyła. Pierwszego dnia było nudno. Zespoły takie sobie więc pod wieczór poszłyśmy z Kasią opijać jej udaną sesję. Chop szklanke piwa potem drugą. Kasi rozwiązał się jezyk, a mój zdrętwiał całkiem. Byłam grzecznym słuchaczem i kiwaczem głową. Kasia potrafi mówić . Gorzej było z powrotem do domu. Około dziewiątej zaczęło padać i zebrałyśmy sie. Najpierw długie przełaje Sobótką. a potem milion schodów. Miałam betonowe nogi i wciąż drętwy jezyk. Około czwartej nad ranem odchorowałam imprezę i rano byłam trochę wczorajsza. Razem z reagelandem zbiegły sie przygotowania do wyjazdu Kasi do Norwegii, więc za dnia biegałyśmy po sklepach i kompletowałysmy bagaż, a wieczorem na plażę. Drugi dzień spedziłam pod sceną, na scenie i na polu namiotowym, nadrabiajac zaległości zdjęciowe. Kasia obiecała, że pujdzie w pogo na "Podwórkowych"ale nie poszła. Stwierdziła, że jest na to za stara. "Podwórkowi" jak zwykle w formie, urzekali swoim repertuarem, z którego najbardziej lubie "pomarańcze". Wolę ich jednak na punkowo niż na reage-ska. Oni sami chyba nie czuli sie dobrze w tym klimacie co dało sie odczuć. Koncert się jednak odbył i wszyscy byli szczęsliwi. Myślę, że zdjęcia wyszły , bo po ostatnim koncercie w "rocku"…Ochroniarze przegonili nas ze sceny to poszliśmy do konsoli i pstrykaliśmy z daleka, a potem spod sceny. Muzyka reage kojarzy mi się z wiecznie płonącym Babilonem, boskimi dredami, spontanicznym tańcem wywołanym przez zawartość wodnych fajek. Czego to ludzie nie wymyślą, żeby sobie zapalić coś lepszego. Butelka po wodzie mineralnej z dzurką na rurkę oklejoną jakąś kolorową tasmą(Nie wiem gdzie był specyfik), w każdym razie pomysłowa rzecz. Teraz sobie odpoczywam bo nie wiem ile mój stan bezrobocia potrwa. Wczoraj byłam na rozmowie w sprawie pracy i dostane odpowiedź pod koniec przyszłego tygodnia. Rokowania są dobre bo facet powiedział, że jestem atrakcyjnym pracownikiem. Nie chodzi mu bynajmnie o moją urode, broń Boże. Chodzi o dofinansowanie z Urzędu pracy, znienawidzonego przeze mnie do szpiku kości. Dzis ide powalczyć, a w przyszłym tygodniu pojade do Krzysia do Łodzi. Krzyś jest studentem muzykoterapii i pracownikiem jakiejś fundacji. Odbiore tylko obiektyw od Artura, załaduję starego "lubitela" i pojadę na zdjęcia do miasta Łodzi. Może Krzyś da się namówić na sesję?

Z muzycznych nowości: Alice In Chains wydali singla, którego mam na myspace, a we wrześniu płyta wyjdzie. Może sobie na nią zarobię i nie będe żulować u Marka. W sierpniu koncertują w Berlinie. Poszłabym pieszo żeby tam być. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*