Już jestem

Mam dwie i pół godziny dla siebie więc zajrzałam na bloga. Ostatnio dzielę czas między chorą mamę, a pasję fotograficzną i zupełnie nie mam czsu na pisanie. Sporo się wydarzyło ostatnio: CINEMAGIC i dwie premiery w PER SE, miliony fotek. Najważniejszy dla mnie był koncert Ala Di Meoli na starówce z okazji imprezy, która właściwie nie wiem czemu się odbywa. No może po to żeby wydac pieniadze. Cinemagic to festiwal filmowy połączony z warsztatami. Filmy? "Sami swoi", "Miś", "Sexmisja", ciekawe , który wygrał. Ale zdarzają się perełki. Taką perełką w tym roku był koncert Ala Di Meoli. Mogłabym tu napisac ile orgazmów mnie kosztował i rozpływac się nad dźwiękami… . Napiszę tylko, że Artur załatwił mi akredytację, więc mogłam sobie pstrykać spod samej sceny. Jak rasowy fan dostałam autograf i zrobiłam sobie fotkę z mistrzem – na scenie, a Jacek nagrał koncert więc to jeszcze nie koniec tego muzycznego sexu. Miałam też przygody z kamerzystami, ale o tym napiszę innym razem, bo to skandal, jak skwitował to Artur.

Dwie premiery w Per Se, blokerskiego stowarzyszenia zawodowych aktorów, zatrudniajacych młodzież szkolnąjako wykonawców. Dwa spektakle – byłam tylko na jednym. Wczoraj po prostu nie dostałam się na premierę bo przyszły tłumy, a sala nie za duża. Miałam te przewagę, że byłam na próbie kostiumowej i robiłam zdjęcia. Wiedziałam, że spektakl jest dynamiczny i stojąc blizko drzwi można było nimi oberwać. Najbardziej rozżalony był Paweł. Przyszedł z żoną, kupił kwiaty i w ogóle przeorganizował sobie dzień i nie wszedł. Poszliśmy na kawę, żeby ulżyć naszym żalom i ponarzekac na organizacje. Dziś chcemy podzielić się swoim żalem z Arturem, który także nie wszedł bo nie dotarł na czas. Taki lamentowy dzień będzie.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*