kolejny fragment

 

 

Jury

 

Poznałam go pewnego gorącego lipcowego dnia u Seby. Z nudów graliśmy w jakaś durną grę, a potem rozprawialiśmy o sensie życia. Jury wszedł

do pokoju jak duch. Był sino-zielony na twarzy i miał rozbiegane oczy.

  • Jak tam twoje serce? – spytał Seba.

  • Coraz gorzej – odparł – Jutro ide do lekarza

    Zrobiło mi się żal gościa więc poleciłam mu zmanego w mieście kardiologa. Odparł, że chętnie skorzysta i błyskawicznie zmienił temat na lżejszy – muzyczny. Okazało się, z relacji Seby, że gościu jest swietnym gitarzystą. Nie miał akurat instrumentu więc nie mógł udowodnić, ale zaproponował żebym go odwiedziła to zademonstuje. Oczka mi rozbłysły bo od dłuższego czasu chciałam nauczyć się grać na tym instrumencie.podał mi adres i zaraz wyszedł. Postanowiłam sobie, że nie będe czekać długo i odwiedzę gościa następnego dnia. Zadzwonił do mnie około pólnocy i błagał żebym przyszła bo się dusi. Poprosiłam, żeby oddychał głeboko,a sama próbowałam połaczyć się z pogotowiem. Na próżno. Zwinełam się i wybiegłam z domu. Jury mieszkał dwie ulice dalej, w bloku na drugim piętrze. Zziajana stanęłam przed jego drzwiami i zapukałam. Otworzył mi uśmiechnięty i w kolorach

  • Co jest? Jeszcze żyjesz? – oburzyłam się

  • Wejdź – poprosił – trochę mi przeszło. Możesz zostać ze mną? – spytał

  • Próbowałam dodzwonić się na pogotowie ale się nie udało. Jeśli obiecasz, że nie odpalisz to zostanę – postawiłam warunek

  • Obiecuję – odparł.

    Gadaliśmy trochę o muzyce, a potem nagle Jury zmienił temat na cięższy. Dowiedziałam się, że czasem tak go coś dusi, bo siosta wdzieciństwie go podduszała i patrzyła czy zyje. Potem nieco oszołomiona dowiedziałam się, że jest synem niedoszłego księdza i kelnerki. Na deser powalił mnie całkiem informacją, że przespał się z jakąś osiedlową dziwką, a wczoraj kumpel powiedział mu, że ona ma HIV. Byłam prawie dobita tą wiadomością

  • I co teraz? – spytałam

  • Nie wiem co robić – rozłożył rece – matka zabroniła mi przychodzić do domu. Tylko Seba nie odwrócił się ode mnie…, pomyślałem, że skoro jesteś jego kumpelą to też mi pomożesz – dodał. Jak rany! Ale mi się trafił pacjęt!

  • Rozmawiałes z tą dziewczyną? – spytałam

  • Nikt nie wie gdzie ona jest. Ma osiemnaście lat i lubi gigant. Pewnie gdzieś ją poniosło w Polskę – wyjasnił

  • Masz kasę na badanie? – spytałam

  • Na co?

  • Na badanie. Kosztuje trochę, ale się dowiesz – odparłam

  • Mam trochę, ale to na życie

  • Pożycze ci. Musisz zrobić badanie. Jutro – powiedziałam stanowczo. Wyszłam od niego jak stwierdził, że teraz zaśnie. Nastawił budzik na siudmą i obiecał, że pujdzie na badanie.

    W domu było cicho. Byłam sama od dwóch tygodni bo matka pojechała ze swoim arabem do Mekki. Następnego dnia obudziłam się w południe. Zarwana noc dała znac o sobie. Sprawdziłam pocztę. Poszłam do sklepu i najadłam się do syta. O piętnastej zadzwonił Jury

  • Ide po wynik – westchnął cięzko

  • Wszystko będzie dobrze – powiedziałam do lustra i skrzywiłam się. Taki banał w takiej chwili.

  • Jedź ze mną – poprosił cicho

  • Dobra. Zaraz będe u ciebie, albo czekaj na przystanku – poprosiłam

    Jechaliśmy w zatłoczonym autobusie. Jury nie skasował biletu. Twierdził, że taka ma zasade, a poza tym to już i tak jest trupem. Skasowałam za niego i dojechaliśmy w milczeniu do celu. Pielęgniarka popatrzyła na Jurego i kazała czekac. Usiedliśmy na korytarzu i Jury zaczął strzelać z palców. Myślałam, że go stłuke, ale w tych warunkach dałam spokój. Zobaczyliśmy pielęgniarkę i wstaliśmy oboje z krzeseł. Jury wziął kartkę A4 i obracał ją w rekach

  • I co? – spytałam

  • Nie wiem. Tu nic nie ma – odparł

  • Jak to nic nie ma! – Oburzyłam się i zerknęłam na kartkę. Pielęgniarka wróciła się i w milczeniu pokazała gdzie jest napisane co jest Juremu

  • Wszystko dobrze – powiedziała – wynik negatywny. Na przyszłość proszę uważać – dodała i za chwilę była w ramionach Jurego

    Wyszliśmy z poradni rozluźnieni i spokojni. Jury wrócił z podróży do piekieł. W pewnej chwili poczułam jego rękę na ramieniu. Spojrzałam na niego, a on mnie pocałował – w usta. Namietnie, tak jak się całuje dziewczynę

  • Co robisz!? – oburzyłam się, ale ten pocałunek podobał mi się. Bardzo

    Jury nic nie powiedział. Uśmiechał się do siebie, a potem wziął moją rękę i tak szliśmy do samego domu. Mojego domu

  • Wiesz, może zjemy u mnie, a potem przyjdziemy do ciebie – zaproponował

  • To już koniec stary. Jesteś zdrowy. Żyj sobie w pokoju – odparłam

  • Wiem, że mną gardzisz ale ja obiecałem ci te lekcje gry. Więc może zaczniemy od razu co?

  • Wezmę gitare – zaproponowałam

  • Potem. Na razie będziemy świętować – odparł

    Poszliśmy do niego. Zjedliśmy pizzę popijajac piwem. Zrobiłam się senna i taka rozkoszna, że potem nastąpił ciąg dalszy pocałunku sprzed przychodni. Na początku myślałam, że to z wdzięczności, że nie zostawiłam go samego, ale on zaproponowałżebym została u niego na dłużej

  • Nie będę ci sprzątać – zagroziłam

  • Sam posprzątam i zrobie ci sniadanie do łóżka – obiecał – a jutro pogramy. Potem poszukam sobie roboty i będzie cudownie – rozmarzył się. – Potem napiszę materiał na płytę, wydam i będziemy bogaci

    Z marzeń Jurego spełniły się tylko te dotyczące roboty i tego, że było cudownie. Płyty nie udało mu się wydać. Za mało znajomości i jego muzyka była nie taka jakiej życzą sobie ludzie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*