Fragment moich wypocin:)

 

Lukrecja Timbali

Ogromną salę rozświetlało tylko kilka świec. Migotliwe płomyki tańczyły po

kamiennych ścianach i rzucały ruchome cienie na lśniącej posadzce. Pośrodku sali

na drewnianym stołku siedziała kobieta. Miała związane ręce do tyłu, twarz

zakrywały długie, falujące, ciemne włosy
Lukrecjo Timbali! – potężny męski głos odbił się echem od gołych ścian – przez

sąd kościelny i świętą inkwizycję zostałaś uznana za czarownicę i ladacznicę.

Twoje praktyki szatańskie pozbawiły zdowia, a potem życia baronesa Mateo de

Flavio, pozostawałaś w haniebnym związku z heretykiem Luciano sorsa wcześniej

pozbawiając życia jego małżonkę. Czy przyznajesz się do swoich kontaktów z

szatanem i praktyk magicznych?
Kobieta poprawiła się na stołku i odrzuciła włosy z twarzy.
Małżonka Luciano chorowała na suchoty, a baronesa leczyli królewscy medycy. Nic

nie zrobiłam. – odparła cicho kobieta
Spotykałaś się z baronesem – zagrzmiał głos
Byłam praczką. Co tydzień chodziłam po ubrania i pościel do pana de Flavio-

odparła znowu
W twoim domu znaleziono woskową lalkę i podejrzane mikstury- nacierał głos
Lalka była dla córki Luciano, a ziół używałam sama. Czasami choruję, a nie stać

mnie na medyka – tłumaczyła
Służba pana de Flavio widziała cię kilkukrotnie jak przychodziłaś nocą do jego

sypialni – atakował doniosły głos. Kobieta westchnęła ciężko
Nie pozbawiłam zdrowia ani życia baronesa de Flavio – odparła. Czterech mnichów

podniosło się z miejsc, a doniosły głos odczytał wyrok
Posiadamy dość dowodów aby skazać cię za czary. Poza tym Luciano Sorsa

otwierdził nasze obawy…
Nie to nie prawda! – krzyknęła kobieta – poddaliście go mękom i powiedział to co

chcieliście usłyszeć!
Jestes zuchwała. Zaraz i ty się przyznasz – Obiecał donośny głos – Swięta

Inkwizycja skazuje cię na Krzesło. Poza tym za zuchwalstwo wobec nas tu

zgromadzonych zostaniesz pozbawiona swojego bluźnierczego języka, za to, że

ośmieliłaś się nazywać siebie świętą, publicznie na rynku miejskim – dokończył

wyrok donośny głos, a potem osunął się na swoje krzesło i stracił przytomność.

Nie doczekał wykonania wyroku. Jeszcze tego samego wieczora zmarł. Nie było

ratunku dla Lukrecji Timbali. Następnego dnia wyprowadzono ją na dziedziniec

zamkowy i posadzono na metalowym, solidnym krześle z kolcami. Na kolana położono

cieżki kamień i przywiązano, żeby nie uciekła. Glowę unieruchomiono jej potężnym

chełmem i rozwarto usta metalowym rozwierakiem na śrubę. Kat podszedł do niej z

wielkimi szczypcami i delikatnie wyciągnął język, który polano jakąś brązową

miksturą. Potem wsunął szczypce głębiej, zacisnął i gwałtownie szarpnął. Kawałek

mięsa został między metalowymi szczękami szczypiec, trysnęła krew i rozległ się

nieludzki jęk kobiety. Zgromadzona gawiedź westchnęła prawie jednoczesnie.

Niektórzy robili znak krzyża, a inni odwracali wzrok na chwilę. Lukrecja Timbali

zamilkła, a kat sprawdził czy żyje. Zyła, więc polano ją zimną wodą aby się

upewnić. Chwile trwało zanim otworzyła oczy. Wtedy kat rozpalił ogień pod

krzesłem, a później zabrał się delikatnie za kręcenie korbą, która uruchamiała

kolce w oparciu i siedzeniu krzesła. Kobieta zaczęła wyć jak zwierzę i szarpać

się na krześle. Po chwili czuć było swąd przypalanego ciała, a kat położył na

kolanach kobiety kolejny kamień. Przedstawienie trwało kilka godzin. Lukrecja co

jakiś czas traciła przytomność, a kat sprawdzał czy żyje. Odeszła około

południa, a jej zmasakrowane zgodnie z prawem ciało wywieziono za miasto. Nikt

więcej nie wspominał o Lukrecji Timbali. Co majwyżej była przestrogą dla

zuchwałych kobiet.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*