Bakutil

Wczoraj o piątej rano byliśmy z ekipą na plenerze w Bakutilu – nieczynnym od osiemdziesiątych lat. Ekipa w składzie: Marcin, Paweł, Jacek, Ja z Markiem i Kasią. Łaziliśmy po gruzowiskach, jakichś piwnicach i po dachu. To najsmutniejszy plener w moim życiu. Czaszki zwierząt na jednej stercie, a pozostałe kości na drugiej. Niemiły mdły zapach towarzyszył mi przez cały dzień. Myłam sie chyba z tysiąc razy i nic. Ciągle ten zapach…

Marcin napisał do mnie , jak mi się podobał plener, a potem długo pisał o swoim wyjeździe do Szwecji. Jedzie na trzy miesiące i już biedak tęskni. Ominą go wystawy i konkursy, moze plenery. No cóż, albo kasa, albo…,

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*