Kumpel

Wczoraj poszłam do prawnika w sprawie mojego odszkodowania z PZU. Myślałam, że pójdzie szybko bo umówiłam się z Sebkiem na oglądanie zdjęć. Owszem w mojej sprawie poszło szybko, a potem stało się coś zupełnie niewiarygodnego. Czasem zdarza mi się, że ludzie czują potrzebę wygadania się do mnie. wczoraj byłam jak psychoanalityk… jakiś pieprzony Freud czy inny. Słuchałam potoku słów. Dwie godziny. Piszę to nie dlatego, że szukam taniej sensacji, po prostu facet powalił mnie ogromem swojego zaufania do mnie. Zwykle wyczuwam kiedy ktoś gada głupoty, albo stara się zrobić wrażenie. Oto miałam przed sobą siedemdziesięciolatka, sławnego w palestrze mecenasa, który z zapałem opowiadał najbardziej sekretne kawałki ze swojego życia. Zawsze miałam wrażenie, że jest na odwrót. Poza tym mam pewność, że nie ściemniał. Moja mama była jego wiebicielką z czasów kiedy jeszcze pracowała. Był radcą w jej zakładzie. Nie mogę pozbierać się po tej wizycie. Nie mogłabym być lekarzem dusz. Nie trzymam dystansu. To ciężka robota dla splotów mózgowych. Po powrocie do domu musiałam pogadać o tym z Miłoszem. Siedział przy komputerze i robił swoje projekty. Kiedy mu opowiedziałam o tej rozmowie uśmiechnął się tylko i stwierdził:

– Otworz praktykę i idź na studia.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*