***

Zupełnie niespodziewanie ZUS dał mi rentę na rok więc teraz bez zbędnych ceregieli mogę starać się o odszkodowanie z PZU. Może uda mi się przetrwać jakoś ten cholerny kryzys. Walka z urzedami daje jednak jakies wymierne rezultaty. Może uda mi sie jeszcze gdzies zawiesić na troche etatu ale najpierw udupie panie z urzędu pracy. Nie daruję sukom.

Tymczasem mamy zimę wciąż, a tu tyle atrakcji szykuje się na najbliższe dni. Dzis wystawa w galerii, jutro jak będzie słońce i Artur nie zapomni, zdjęcia we młynie…, a w kwietniu szykuje się niezły koncert. Do Rocka przyjeżdżaja Podwórkowi. To taka ambiwalentna uciecha bo chyba kanciapa Siulka byłaby większa od tego pożal się Boże chlewika, chyba, że wyprowadza ich na powietrze. Kasia już się cieszy…

W poniedziałek ominął mnie bardzo poważny test mojego aparatu. Przyszedł jakis młody tatuś i nie mógł się nachwalic swoim NIKONEM tylko jakoś portrety jego słodkiego malucha wyszły munieostre w oczach. Artur ze stoickim spokojem zrobił kilka prób na nas i… niestety nieostre. Diagnoza była bolesna. Jakaś wada

korpusu albo obiektywu. Chłopak się załamał bo za dwa tygodnie ma jechać do Pragi i jak tu jechać bez aparatu. Aparat trzeba wysłać do serwisu.

Od razu Marcin kazał sprawdzić swój sprzęt. Dobry. Mój PENTI sie zbuntował i rozładował akumulator i koniec testów. I tak mój PENTI jest najlepszy he he.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*