Od kuchni…

Malowanie ścian kuchennych, to zajęcie nocne dla Marka. Mój nocny Marek wymalował ściany, a teraz śpi. Łaże w bałaganie, chora i wszystko mnie wkurwia. Nawet kotu sie oberwało choć nie winien. Miłosz olał wszystko i pojechał do szkoły.

Czytam cztery książki na raz. Fajna zabawa. Przypomniały mi sie czasy przed maturą. Cztery książki. po sto stron na raz i nie zgubic watku każdej z nich. Jak bałagan, to bałagan.

 Kot zagaduje, pewno głodny…

Miałam ochotę pojechać dziś do Koszelówki na zdjęcia. Okazało sie, że tam jest tylko jakiś ośrodek wakacyjny i w zimie pilnuje go cieć. Brama zamknięta, a cieć ma psa. Nie ma co.

Ide na nocne zdjęcia. Popsuty most podobno ładnie oświetlony…Tumska, Katedra może panorama. Coś muszę mieć na jutro. We środę idę do Domu Darmstad na jakieś spotkanie fotograficzne. Podobno dają tematy konkursowe. Wielkim fanem tego typu spędów jest Marcin. Ostatnio tematem miesiąca był grzech. Wszystkim panom kojarzył się z jednym jedynym zajęciem. Wpadłam na satanistyczny pomysł ale nie chciało mi sie tego dnia drażnic Marka. Ostatnio ma chyba objawy… hmm… andropauzy i pluje jadem…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*