###

 

 

Nasi Górą!!!!!!

Wczoraj o mało nie zeszłam na meczu Naszych z Rosją. Na pierwszy mecz się nie załapałam . No ale wczoraj… Pierwsza połowa była do bani. Druga mnie powaliła na kolana zwłaszcza polski bramkarz. Rosjanie to cyrkowcy. Wygrać z takimi… wiem bo sama grałam 8 lat. Byłyśmy ósme w kraju.

 

 

 

 

"Best sunday dress" (cdn)

 

Ona;

zaczęło się niewinnie od urodzin koleżanki z podwórka. Potem na długo juz tak zostało. Posmakowały wagary, na które chodziłam po każdej dwói w szkole, potem były imprezy co sobota. W końcu zdarzały się nawet w tygodniu. Normalne, że coś musiało dać dupy. Drużyna była pierwsza. Nawet na totalnym kacu potrafiłam rzucic sześć bramek więc trener nie sapał. Ludziom podobały się moje rysunki więc miałam kasę z ich sprzedarzy. Szkoła była na końcu. "Dam radę" tłumaczyłam sobie bo przecierz poprzednio zaliczyłam. Moje towarzystwo mnie podziwiało, że taka panienka z liceum I daje radę balować, wagarować, uczyć się I jak rysuje! Znów około maja zaczęła się akcja z zaliczaniem. Wzięłam się do kupy. Starzy nie pozostawiali mi cienia nadziei. "Płacz I zgrzytanie zębami" słyszałam ciągle od ojca. Powtarzał swoją mantrę bardzo regularnie aż w końcu mu się spełniła. Słoma zostawiła mnie z chemi. Powiedziała,że nie daje mi drugiej szansy bo ja chemi nie umiem. Za rok wywalili ją z budy za to samo I dorzucili kurestwo w internacie I pijaństwo.

Po wyroku z chemi wróciłam do domu wcześniej. Łzy zalewały mi oczy I było mi tak wszystko jedno, że od razu poszłam do łazienki I opróżniłam wszystkie fiolki z prochami, które matka dostała od jakiegoś lekarza. Skąd wiedziałam w takim stanie co brać? Nie wiem. Położyłam się do łóżka I czekałam. Pamietam jak przez mgłę zapłakaną mamę szarpiącą mnie niemiłosiernie I wlewającą mi mleko do dzioba. Potem było już ciemno. Sygnał karetki, krzyki I cisza. Lekarz pytał dlaczego to zrobiłam. Myślał, że to przez chłopaka. W pierwszej chwili chciałam przytaknąć ale potem powiedziałam prawdę. Lekarz nie miał mi nic do powiedzenia. Widać dla zakochanych desperatek miał ułożoną gładką gadkę. Wyszłam ze szpitala w towarzystwie ojca. Nie odzywał się do mnie. Właściwie to ja też nie miałam mu nic do powiedzenia. Oboje z matką zeszmacili mnie dopiero w domu. Jak mogłam im to zrobić, oni tak tyrają. Nie mam nic do roboty tylko się uczyć. Mam iść na zakończenie roku żebym uświadomiła sobie bezsens tego co zrobiłam. Poszłam. Dostałam nawet świadectwo moich poczynań w ostatnim roku szkolnym. Miałam dwa miesiące żeby przyzwyczaić się do myśli, że jestem drugoroczna. Lato było gorące, a ja prawie nie wychodziłam z domu. Całe dnie leżałam w betach. Duzo czytałam, rysowałam, słuchałam muzyki, którą przynosili mi Paweł, Filip I Jaco. Okazuje się, że faceci są leprzymi kumplami niż dziewczyny. Filip tak przeżył moją porażkę, że w porywie współczucia zaproponował mi chodzenie. Powiedział, że tak będzie dla mnie najlepiej bo trzeba kogoś mieć. Z Filipem miałam dobry układ więc odparłam, że nie będę się ładować w kolejne gówno bo nie wiem nawet jak to jest kogoś mieć bo nigdy nikogo nie miałam. Zrozumiał . Nie miał żalu. Paweł jak sie dowiedział, nie wiem skąd, że się trułam przyłaził przez dwa tygodnie I siedział od rana do momentu aż starzy przyszli. Nie bałaś się rogatego ? Spytał któregoś dnia gdy słuchaliśmy Purpli koncertu z Chin. Myślisz, że powinnam ? Spytałam . Po prostu to zrobiłam. Potem Paweł zabrał mnie do dyskoteki. Piliśmy wino "Bachus" I gadaliśmy o pierdołach.

Jędrek zjawił się u mnie tuż przed moimi dziewiętnastymi urodzinami. Byłam sama w domu I po kielichu dla kurażu. Odpuściłam sobie szkołę po tym jak oskarżono mnie o bandytyzm I kontrrewolucyjne zapędy z kolegą Mariuszem, z którym siedziałam w ławce Mario był skrytym chłopcem. Nawet się do siebie nie odzywaliśmy. Szanowałam to. Zrobili z chłopakami jakąś akcję w "Małachowiance". Rozwiesili transparent przy wejściu do szkoły "Precz z komuną". Wywalili jego I jeszcze dwóch ze szkoły. Mariusza warunkowo przyjęli do naszej "Jagiellonki". Nic mnie to nie obchodziło. Nie obchodziły mnie ploty. Miałam swoje bagno osobiste. Któregos dnia kiedy wróciłam po zwolnieniu lekarskim do szkoły na korytarzu, przy udziale całej szkolnej gawiedzi, powitała mnie wychowawczyni. Potem dowiedziałam się, że była SB- ecką kurwą I donosicielką. Na tym korytarzu dowiedziałam sie o sobie, że jestem aspołecznym elementem wywrotowym, że interesuje się mną Milicja I w najbliższym czasie założą mi akta. Jakoś instyktownie wróciłam wtedy do domu. Kolejne wagary. Matce powiedziałam, że nie wracam do szkoły bo strasza mnie milicją. Matka poszła w tej sprawie do szkoły. Potem dyrektor wezwał mnie. Obiecywał, że pomoże mi osobiscie w nauce. Biedny garbaty żuczek. Po wszystkim czego sie dowiedziałam o nim I tej kurwie wychowawczyni miałam mu wierzyć? Dwa dni później przyszła do mnie jedna dziewczyna z klasy I wyciągnęła mnie na piwo. Bała sie, że mam w domu podsłuch. Bzdury!

Dowiedziałam się , że Mario próbował popełnic samobójstwo. Podciął sobie żyły, a potem wyskoczył przez okno. Podobno żyje I żebym nie wracała do szkoły bo oni tylko czekaja żeby mnie zgarnąć. Podobno Mario meldował się każdego dnia na komendzie I kazali mu zdejmowac okulary co znaczyło, że będzie wpierdol. Dostawał regularnie więc nie dziwota, że chciał skończyć ze sobą. Dziewczyny traktują inaczej, mówiła chyba Ewa, daja gorałę albo jakies prochy I gwałcą. Potem odstawiaja do domu, że niby znaleźli na ulicy. Nie pamiętasz nic bo jesteś na prochach. Robią z ciebie kurwę I potem każą donosić.

Po tych rewelacjach przestałam wychodzić z domu. Matka patrzyła krzywo, że nie chodze do wieczorówki. Miałam to w nosie.

Jędrek był stęskniony I tulił się jak dziecko. Potem zaczeliśmy się całować. Było całkiem miło, ale przyszli starzy z pracy I przerwali nasze miłosne uniesienia. Umówiłam się z nim na spacer. Pogoda była raczej nie na spacer ale włoczyliśmy się beż celu. Trzymalismy się za rece. W końcu powiedział, że idzie do wojska I, że przyjechał się pożegnać. Zaczął padać deszcz. Pszenieśliśmy nasza miłość na cmentarz. Siedzieliśmy na wązkiej ławeczce pod osłoną drzew I człowalismy sie namietnie. Para zakochanych desperatów, a może to tylko ja taka desperatka. Uczepiłam się faceta, żeby kogoś mieć tak jak kiedyś mówił Filip. Tonąca uczepiłam się Jędrka jak brzytwy. Mówił, że bedzie tesknił I bedzie pamiętał…

Deszcz wypędził nas z cmentarza. Zaszyliśmy sie w korytarzu I pieściliśmy sie dalej. Trochę nas ponosiło I dokończenie czegokolwiek było nie możliwe tymbardziej, że nasze pocałunki były coraz bardziej wyrafinowane, a nad dłońmi raczej nie panowalismy. Zaproponowałam żeby przyszedł jutro do mnie, będę sama w domu I może uda sie dokończyć. Dodałam nieśmiało, że ja jeszcze nigdy… z facetem…no wiesz. Jeszcze bardziej sie napalił ale nie było rady , trzeba było odłożyc wszystko do jutra.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*