Gdzieś na dnie

Popdobno życie to śmiertelna choroba. Ciężko będzie umierać wyszarpując kostusze kosę. Wiem, że piszę głupoty ale kolejne ciosy, kolejne diagnozy nie pozostawiają złudzeń. Coraz trudniej sie bronić. a i czas zimowy – schzofreniczny to i żyć sie odechciewa. Nie nawidzę zimy, braku słońca i kolorów, zgrabiałych rąk i nagich drzew. Zima to dla mnie czas nienawiści dla natury.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

0 odpowiedzi na „Gdzieś na dnie

  1. avatar alfa pisze:

    Ze śmiercią bywa różnie. Niedawno zmarła moja mama i to było dla niej wybawienie…
    A co do zimy, myślę, że w każdej porze można znaleźć coś dobrego. Lubię tą zmianowość, to czekanie na wiosnę, lato, na jesień, i na zimę i pejzaże jakie maluje

  2. avatar Anna pisze:

    Jak to wybawieniem? jeśli można spytać. To czymże było dla Ciebie jej życie?
    Nie mogę poradzic sobie z tym blogiem. Przed chwilą nie wszedł mi komentarz. Jesli wejdzie to sie powtórzę. Z góry przepraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*